Nowelizacja – tak, ale nie w tym kierunku

Naszym zdaniem, nowelizacja Ustawy o zawodzie tłumacza przysięgłego jest potrzebna, ale w innym zakresie niż proponowany. Oczywiście niektóre z proponowanych zmian są sensowne (jak choćby możliwość zawieszania działalności przez tłumacza czy zwrotu kosztów podróży). Inne są jednak dyskusyjne, np. propozycja zniesienia wymogu ukończenia studiów filologicznych lub podyplomowych studiów w zakresie tłumaczenia jest zbyt daleko idąca i będzie skutkować obniżeniem jakości tłumaczeń przysięgłych. A przecież tłumacze przysięgli, jak pisze rząd w swym stanowisku, powinni się charakteryzować „wysokim poziomem znajomości języka obcego, technik tłumaczeniowych, wiedzy na temat realiów społecznych, gospodarczych i prawnych kraju, którego języka są tłumaczami przysięgłymi”. Rozumiemy oczywiście trudności wynikające z braku oferty studiów w zakresie języków rzadkich lub egzotycznych, jednak można zastąpić ten wymóg innym (np. obowiązkowym stażem pracy w charakterze tłumacza).

Jeśli chodzi o kwestie niekaralności, to uważamy, że wykluczanie z zawodu za przestępstwa nieumyślne idzie zdecydowanie zbyt daleko — tym bardziej, że tłumacz przysięgły musi przecież cieszyć się „nieposzlakowaną opinią”. Wyposażenie Ministra Sprawiedliwości w możliwość zawieszania i skreślania tłumacza z listy to także dość ryzykowny zapis, grożący arbitralnością tej decyzji.

Poza tym Art. 18 Ustawy należały uzupełnić o możliwość stwierdzenia, że tłumaczenie zostało wykonane ze skanu lub z kopii elektronicznej. Wymaga to jednak zmian w innych ustawach, tak aby nie było wątpliwości co do akceptowania takich tłumaczeń w czynnościach prawnych.

Natomiast ważniejsze naszym zdaniem jest, co nie znalazło się w nowelizacji.

Po pierwsze, ustawa nie przewiduje przesyłania tłumaczeń przysięgłych e-mailem ani wykorzystania podpisu elektronicznego. Dlaczego klient z Katowic nie może zlecić tłumaczenia o turbinach okrętowych najlepszemu specjaliście w tej dziedzinie tylko dlatego, że ten mieszka w Szczecinie? Ile czasu i pieniędzy tracimy na drukowaniu ton papieru, pracowitym stemplowaniu każdej kartki i przewożeniu tego wszystkiego? Po drugie, ustawa zakłada, że tłumacz przysięgły zna się na wszystkim, od specyfikacji systemów IT w bankowości, poprzez skargi do Trybunału w Strasburgu, aż po metody chemioterapii w leczeniu raka piersi i obrabiarki numeryczne. W dzisiejszych czasach to oczywiście niemożliwe. Tłumacze i biura specjalizują się w określonych dziedzinach, bo tylko wtedy są w stanie je wystarczająco dobrze poznać. Jeśli tłumacz przysięgły przyjmuje tłumaczenia z każdej dziedziny, to skutki są opłakane.

Po trzecie, ustawa zakłada, że tłumacze przysięgli są nieomylni, i nie przewiduje jakiejkolwiek weryfikacji tłumaczeń przez niezależnych weryfikatorów. W profesjonalnych biurach tłumaczeń taka weryfikacja jest natomiast standardem. Weryfikatorzy porównują tekst tłumaczenia i oryginału, wychwytując wszelkie niezgodności merytoryczne i błędy językowe. Zgodnie z obowiązującą od 2006 r. normą PN-EN 15038 dotyczącą usług tłumaczeniowych weryfikacja taka jest obowiązkowa.

Krótko mówiąc, ustawa o tłumaczach przysięgłych wymaga pilnego dostosowania do współczesnych realiów, nie zaś zaostrzania kar i zwiększania uprawnień Ministra Sprawiedliwości.

Krzysztof Przyłucki
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Biur Tłumaczeń

Polskie Stowarzyszenie Biur Tłumaczeń (PSBT) zrzesza czołowe polskie biura tłumaczeń, które działają zgodnie z Kodeksem Dobrych Praktyk PSBT. Celem Stowarzyszenia jest rozwijanie, promowanie i popularyzowanie idei i praktyki profesjonalnych usług tłumaczeniowych. PSBT opracowało polską wersję normy PN-EN 15038 dotyczącej usług tłumaczeniowych oraz standardy certyfikacji zgodności z normą. PSBT jest członkiem międzynarodowych stowarzyszeń branżowych: EUATC (European Union of Associations of Translation Companies), LISA (Localization Industry Standards Association) oraz ALC (Association of Language Companies). Więcej informacji nt. PSBT znajduje się pod adresem www.psbt.pl.